Jak Malta wyglądała podczas wiosennego lockdownu 2020
Utknęliśmy na Malcie, gdy zamknięto granice w marcu 2020. Oto jak wyglądała wyspa bez turystów — i co ujawniło o tym miejscu
Zarezerwowaliśmy dziesięć dni. Zostaliśmy dziewięćdziesiąt.
Wylądowaliśmy na Malcie 10 marca 2020 roku na to, co miała być dziesięciodniową wiosenną wycieczką. Cztery dni później rząd Malty zamknął granice i zawiesił wszystkie loty komercyjne. Pensjonat, w którym się zatrzymaliśmy — małe, rodzinne miejsce przy bocznej uliczce Valletty — zaproponował nam stawkę długoterminową. Nie mieliśmy innego wyboru, jak ją zaakceptować.
Zostaliśmy do 9 czerwca 2020 roku, gdy z lotniska Malta International odleciał pierwszy lot repatriacyjny do Wielkiej Brytanii. Zanim wyjechaliśmy, znaliśmy Vallettę w sposób, w jaki dziesięć dni nigdy nie mogłoby nam dać, i obserwowaliśmy, jak maltański stosunek do własnej turystyki znika i zaczyna się na nowo montować w czasie rzeczywistym.
Pierwsze dwa tygodnie
Prędkość była niezwykła. Malta przeszła z funkcjonującej gospodarki turystycznej — pełne restauracje, terminal wycieczkowy Grand Harbour działający, wycieczki piesze kursujące trzy razy dziennie — do czegoś bliskiego zatrzymaniu w ciągu dziesięciu dni.
Do 20 marca Republic Street była pusta w południe w czwartek. Bar kawowy u dołu St Lucia Street, gdzie jedliśmy śniadanie dwa poranki z rzędu, był zamknięty. Drzwi Katedry Świętego Jana — które normalnie otwierają się na kolejkę 200 osób przed 9:00 — były zamknięte. Sklepy turystyczne, kawiarnie, kioski z pamiątkami: okiennice.
Zostało samo miasto. Valletta bez warstwy turystyki jest mniejsza, cichsza i pod pewnymi względami bardziej uczciwa. Ludność rezydentna — około 6000 osób w mieście, głównie starsze maltańskie rodziny — prowadziła swoje życie z praktycznością, która była uspokajająca. Wóz z warzywami przejeżdżał we wtorki. Kościół dzwonił na Anioł Pański w południe i o 18:00. Prom przez port do Birgu nadal kursował, bo ludzie go potrzebowali.
Żyliśmy w tej wersji Valletty przez pierwszy miesiąc.
Co można było zobaczyć, gdy tłumy znikły
Architektura jest pierwszą rzeczą. Valletta to miasto zaprojektowane na planie siatki w XVI wieku przez Rycerzy Malty, a siatka najlepiej wykorzystuje grzbiet lądu, na którym siedzi — każda poprzeczna ulica obramowuje morze na swoim końcu. W normalnych czasach gęstość turystyczna na tych ulicach (Republic Street, szczególnie, ale też Merchants Street i Old Theatre Street) sprawia, że przestrzenną jakość miejsca trudno dostrzec. Patrzysz przez tłum na budynki.
Bez tłumu, chodząc po Republic Street o 8:00 w kwietniu, mogłeś zobaczyć, czym to miejsce naprawdę jest: małe doskonałe miasto, barokowe fasady z ciepłego wapienia, ulice poprzeczne obramowujące portowe światło na obu końcach, Ogrody Upper Barrakka z widokiem na Grand Harbour i ani jednej innej osoby. Siedzieliśmy tam przez godzinę pewnych poranków, patrząc na widok, który zazwyczaj ma w sobie 300 osób, i czuliśmy coś w rodzaju bycia właścicielami miejsca, do którego absolutnie nie mieliśmy prawa.
Trzy Miasta — Birgu, Senglea, Cospicua — były wersją siebie, której nigdy nie mogliśmy zobaczyć w normalnych warunkach. Uliczki Birgu, które w lipcu pełne są wycieczek pieszych i sesji fotograficznych, były na tyle puste, że słyszeliśmy własne kroki. Kot siedział na środku ulicy z postawą zwierzęcia wiedzącego, że ruch znikł. Nabrzeże Senglea — widok Grand Harbour na południe z wieży strażniczej bezpiecznej przystani — należał do nas przez wtorkowe popołudnie.
Malta, która się wyłoniła
Maltańska reakcja na lockdown była ogólnie spójna i zorientowana na wspólnotę. Malta jest wystarczająco mała (i ma wystarczającą gęstość starych budynków), że mechanizmy wzajemnej pomocy wspólnotowej, które większe kraje utraciły, wróciły szybko. Nasza gospodyni zaczęła zostawiać jedzenie przed drzwiami sąsiednich starszych mieszkańców, którzy nie mogli wychodzić.
Była specyficzna jakość w tym, jak ludzie poradzili sobie z znikaniem gospodarki turystycznej spod nich. Trochę paniki, tak — maltańska zależność od turystyki jest realna i uderzenie PKB miało być poważne. Ale szczególny maltański pragmatyzm, który obserwowaliśmy od czasu przybycia, stał się bardziej widoczny: poczucie, że to jest kryzys, którym należy zarządzać, a nie katastrofa, którą należy przeżyć.
Do maja Valletta wykształciła nowy rytm. Restauracje, które pozostały otwarte — dostawa i odbiór, ostatecznie kilka stolików na zewnątrz — robiły stały biznes. Niedzielny targ w Marsaxlokku, który był jedną z pierwszych rzeczy do zamknięcia, wznowił działalność w ograniczonej formie z zachowaniem dystansu społecznego. Prom Valletta-Sliema kursował ze zmniejszonym rozkładem.
Czego nauczyłem się o Malcie z tego doświadczenia
Trzy miesiące w miejscu podczas kryzysu zmienia twój stosunek do niego inaczej niż trzy miesiące normalnego życia. Widzisz infrastrukturę codzienności, a nie prezentację nadzwyczajności.
Co zobaczyłem wiosną 2020 roku:
Miasto funkcjonuje bez nas. Valletta ma życie niezależne od 2,8 miliona rocznych odwiedzających. Jest cichsze i mniej ekonomicznie buoyant, ale jest prawdziwe, spójne i pod pewnymi względami piękniejsze niż turystyczna wersja.
Sieć autobusowa jest naprawdę dobra. Autobusy Tallinja kursowały przez całą pandemię, ze zmniejszoną częstotliwością, ale konsekwentnie. Maltański transport publiczny jest często odrzucany przez pisarzy podróżniczych jako “skomplikowany”, ale jest to faktycznie w miarę sprawna sieć, gdy się ją nauczysz — a uczenie się jej, bez rozproszenia zwiedzaniem, to coś, na co lockdown dawał czas.
Mury forteczne coś znaczą. Valletta była budowana przez ludzi, którzy rozumieli, że przetrwanie wymaga murów. Spacerowanie po bastionach Valletty i fortyfikacjach Trzech Miast podczas lockdownu, z kontekstem pandemii czyniącym pojęcia takie jak obrona i zamknięcie na nowo czytelnymi, czuło się inaczej niż spacer tam jako turysta. To są mury zbudowane m.in., żeby trzymać zarazę na zewnątrz. Nie zawiodły jako mury.
Morze jest zawsze. W najgorszych dniach, które przyszły w kwietniu, gdy wiadomości z Włoch i Hiszpanii były złe i niepewność była najwyższa, właściwym posunięciem było zejść do Grand Harbour i spojrzeć na wodę. Morze nie przejmuje się kryzysami. Nadal się porusza. Na Malcie nigdy nie jesteś więcej niż kilka minut od niego, i to ma więcej znaczenia niż brzmi.
Dziwny dar z tego wszystkiego
Nie chcę romantyzować tego, co było naprawdę przerażającym i ekonomicznie niszczącym okresem. Ludzie stracili swoje źródła utrzymania. Branża turystyczna — która bezpośrednio lub pośrednio dotyka prawie każdego na Malcie — była w kryzysie.
Ale trzy miesiące lockdownu w Valletcie dały nam coś, czego żaden normalny urlop nie mógłby dać: miasto takimi, jakie naprawdę jest. Nie destynacja. Miejsce. To są różne rzeczy, a nie wiedzielibyśmy o tej różnicy bez wypadku tego konkretnego marcowego lotu.
Wróciliśmy dwa razy od tamtej pory. Za każdym razem turystyczne miasto jest tam w pełni — Republic Street tętniąca życiem, łodzie Harbour Cruise kursujące, kolejka przy Katedrze. I pod spodem nadal możemy znaleźć miasto, w którym mieszkaliśmy przez te dziewięćdziesiąt dni. Wymaga wiedzieć gdzie patrzeć.
Powiązane przewodniki
Caravaggio w Valletcie: w poszukiwaniu Ścięcia Świętego Jana
Caravaggio spędził 14 miesięcy na Malcie. Dowiedz się, gdzie znaleźć jego dwa zachowane dzieła, co ujawniają o jego czasie na wyspie i jak je odwiedzić
Casa Rocca Piccola: pałac, w którym naprawdę się mieszka, w Valletcie
Casa Rocca Piccola to prywatny pałac z XVI wieku wciąż zamieszkany przez tę samą maltańską szlachecką rodzinę. Przewodnik obejmuje czego oczekiwać na wycieczce
Darmowe spacery po Malcie: pułapka napiwkowa i co zamiast tego
Darmowe spacery po Valletta kończą się napiwkiem 20 € i presją społeczną. Opłacona wycieczka GYG lub audio-przewodnik za 5 € kosztuje tyle samo lub mniej.
Fort St Elmo i Narodowe Muzeum Wojenne: spacer po II wojnie światowej
Fort St Elmo strzeże czubka półwyspu Valletta. Przewodnik obejmuje Narodowe Muzeum Wojenne, Wielkie Oblężenie, II wojnę światową i czego się spodziewać przy…